III ETAP – MARATON MTB – SITKÓWKA-NOWINY

30 czerwca (niedziela)

 

Szewce, ul. Dewońska 91 (Gmina Sitkówka-Nowiny)

 

DO STARTU POZOSTAŁO

Sitkówka-Nowiny (Fan – 7km/70m, Mini – 24km/430m, Max – 45km/900m). Niewątpliwie będzie to jeden z trzech najtrudniejszych tegorocznych etapów – jeden już za nami (Wąchock), a na kolarzy czeka jeszcze prawdziwe górskie ściganie w Kielcach i właśnie trasa w Nowinach. Obydwa etapy w ramach Korony Świętokrzyskiej – zwieńczenie tego sezonu, nieporównywalne z niczym, co można spotkać na Mazowszu. Prawdziwe góry, trasa obfitująca we wszelkie atrybuty mtb. Będą mozolne wspinaczki, szalone (niemalże downhill’owe) zjazdy, bardzo techniczne single, ale też interwałowe fragmenty czy niezbyt długie odcinki, gdzie da się sformować tak lubiane, słynne już „mazowieckie pociągi”. Trasa była oceniona przez kolarzy bardzo wysoko, więc zmiany w stosunku do roku ubiegłego są niewielkie, a wymuszone jedynie aktualną sytuacją i warunkami w terenie.

Start z miasteczka usytuowanego w Szewcach obok Gminnego Ośrodka Kultury i po 2km asfaltu zjeżdżamy w teren na czarny szlak, który prowadzi trawersami przez góry Plebańską i Ciastową. Po kolejnych dwóch kilometrach wyścig zwraca się lekko na południe i przez ok. 2km przeważa tendencja opadająca do szutru na Zawady. Po jego przecięciu zawodników czeka długa wspinaczka w kierunku Jaskini Piekło. Zanim tam dotrzecie, do pokonania jest jeszcze stromy zjazd w Gałęzicach, a po ciasnej nawrotce ostry podjazd pod Żakową. Podchodzenia schodami nie będzie, ale z diabłami na szczycie spotkacie się po nielichej wspinaczce wąskim wąwozem. Od 10km zjazd na południową stronę Góry Wsiowej do Doliny Zelejowskiej, gdzie wszystkie trudy osłodzi Wam przepiękny widok na zamek w Chęcinach (a u stóp kwitnące chabry i maki).

Po pokonaniu 2km niebieskim szlakiem wyjazd wprost na bufet (12km/Mini, 33km/Max) – na dróżce technicznej w bezpośrednim sąsiedztwie trasy S7. Chwila na posiłek, potem ostry nawrót w prawo pod wiaduktem, a następnie trochę ponad 2km w kierunku Jaskini Raj – droga nieco spokojniejsza, choć chwilami wymagająca nieco techniki. Po skręcie w lewo na niebieski szlak będzie przedsmak tego, co Was czeka na czerwonym po przecięciu asfaltu czyli prawdziwa górska wspinaczka. Na samym szczycie (18km) skręt w lewo i po tej naprawdę ostrej selekcji, chwila na złapanie oddechu na niebieskim szlaku grzbietem kolejno przez Patrol, górę Zielona i Pruskową aż do trasy S7.

Na przełęczy pod (słynną) Belnią (21km) rozjazd dystansów: Mini skręci w lewo drogą techniczną w kierunku mety, a Max pojedzie czarnym szlakiem po stokach Belni aż do G. Skwarnia. Na wstępie wymagający podjazd, a później ponad 2km szybkiej trasy, ale wymagającej skupienia i niepośledniej techniki. Na 23km powtórny wjazd na rundę główną ze wszystkimi jej atrakcjami, a po zaliczeniu drugiej pętli zjazd do mety i finiszowe kilometry w ślad za zawodnikami z krótszego dystansu.

Wszystkie bez wyjątku nawierzchnie. Procentowo wygląda to następująco: mniej więcej po równo kamienistych nawierzchni i szutru, co stanowi w sumie nie więcej niż 30% trasy. Tam zazwyczaj pojedziemy szybciej, o ile przeszkodą nie będzie stromość podjazdu. Na pozostałe 70% składają się piaskowe dukty leśne, dróżki pokryte igliwiem, zjazdy po kamienistych ścieżkach, drogi polne oraz trochę asfaltu po starcie oraz na dojeździe do mety. Co jakiś czas natkniemy się również na odcinki dróg z głębokimi koleinami (czasem wypełnione wodą), gdzie najlepiej jechać środkiem (zazwyczaj porośniętym trawą). Garb po środku ma zazwyczaj min. 60cm szerokości, ale momentami wymaga dobrego balansu i koncentracji, aby nie zsunąć się do rynienki z wodą.

Mimo, że to niemal środek lata, na niektórych odcinkach trasy i tak pewnie napotkacie mokre fragmenty. Gleba jest tam dość żyzna, więc wystarczą niewielkie opady, żeby mocno „uatrakcyjnić” przejazd. Przy większych opadach bywa, że kałuże są rozlane na całej szerokości i można je obejść jedynie lasem, ale większość przy pewnej dozie techniki da się objechać „na sucho”. Na trasie możemy napotkać również drobne strumyki (jak to w górach) zwłaszcza, gdy popada, ale zasadniczo staraliśmy się ominąć tereny nieodporne na deszczową pogodę.

Dobór opon zależy od stopnia rowerowego wtajemniczenia i aury rzecz jasna. Dla początkujących na świętokrzyskich szlakach szerokie opony z agresywnym bieżnikiem, ciśnienie między niskim a średnim – raz ze względu na przyczepność, dwa na komfort jazdy. Dla zaawansowanych technicznie zawodników być może wystarczą nawet „semi”, ale dużo zależy od pogody. Osoby jeżdżące na rowerach typu „full” będą w naprawdę uprzywilejowanej sytuacji, polecam. Do zobaczenia na świętokrzyskich szlakach i tradycyjnie już połamania kół!

Marek Gronowski, koordynator tras Poland Bike

GPS

PATRONI MEDIALNI